Gryzoniowy Zawrót Głowy - dawniej RODHOUSE

Szukamy domy dla koszatniczek w potrzebie
Awatar użytkownika
junoo
Administrator
Posty: 290
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:23
Imię usera: Justyna
Skąd: Nowa Iwiczna/Warszawa
Imiona koszy: Korba, Choya, Rasta, Reja, Franka, Lilka, Bąbel i Charis
Kosze za TM: *** Timon, Tutek, Pedro, Spidi, Diego, Zoya, Guampa i Yerba ***

Gryzoniowy Zawrót Głowy - dawniej RODHOUSE

Post autor: junoo » 16 wrz 2017, 16:48

Obrazek

Pierwszy raz oficjalnym domem tymczasowym dla koszek zostałam, gdy pojawiło się ogłoszenie o dwóch malcach do oddania, bo właściciel nie spodziewał się takiego hałasu w nocy ze strony nowych pupili. Tak trafili pod moją opiekę Hyzio i Dyzio.
Chłopcy zostali adoptowani przez cudowną rodzinę w Lublinie, z którą mam stały kontakt i na bieżąco dowiaduje się o ich życiu :)

Obrazek

___________________________________________________________________
Następnie...
Koszatniczki -dorosła parka oraz ich córka, pochodziły z interwencji przeprowadzonej w Oświęcimiu. Zwierzaki zaczęły się rozmnażać i właściciel stracił nad nimi kontrolę.

Jasiek - trafił do Warszawy, gdzie dołączył do 2 samczyków i tworzą zgrane stadko :)
Korba i Choya - zostały u mnie, na tzw. wiecznym tymczasie ;)

Obrazek

____________________________________________________________________

Typowa sytuacja, koszatniczki kupione w sklepie zoologicznym. Miały być 2 samce, okazało się, że jest parka... Po paru miesiącach urodziło się 6 koszek. Dwie córki pozostały z mamą u poprzedniej właścicielki, a pozostałe 4 jechały do mnie aż z Ełku na dom tymczasowy.
Rasta - ze względu na to, że była jedyną samiczką w tej czwórce została dołączona do mojego stada koszo-dziewczynek. Nie chciałam, aby czuła się samotna odizolowana od rodzeństwa, ze względu na swój wiek i możliwość zajścia w ciążę.
Bob i Stuart - trafiły do nowego domu w Lublinie, gdzie dołączyły do 3 innych koszo-chłopców :) Czasem całą 5tką spędzają u mnie długie weekendy i święta :D
Enzo - pojechał w dalszą podróż, aż do Sosnowca, gdzie zamieszkał z samotnym koszo-chłopczykim. Teraz są zgraną parą i cieszą się swoim towarzystwem.

Obrazek

____________________________________________________________________

Myszki pochodziły z "Mysiego armagedonu" ( https://www.facebook.com/events/552308791592927/ ).
Chomiczo-myszoskoczkowy domek tymczasowy skontaktował się ze mną i poprosił o pomoc.
Ich historia jest dosyć powszechna...
Jak pisała Weronika "Historia zaczyna się w jednym z lubelskich zoologów gdzie pani zamiast 3 samiczek wydała dwie i jednego samca. W tym momencie mogłabym tak na prawdę zakończyć tą opowieść ponieważ każdy z nas wie jak się ona skończy. Z 3 myszek w bardzo szybkim tempie zrobiło się 12 a parę dni temu dołączyła kolejna 13."
Nie mogłam odmówić :) I tak stałam się kolejny raz domkiem tymczasowym.
Na szczęście myszki w ciągu 2 tygodni znalazły nowy dom. Czekała je dosyć długa podróż z Lublina aż do Wrocławia, ale przy dobrej organizacji i bezpiecznym transporterku to żaden problem :)

Obrazek
czarno-biały JOHN
biało-beżowy LENNON
_____________________________________________________________________

Awatar użytkownika
junoo
Administrator
Posty: 290
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:23
Imię usera: Justyna
Skąd: Nowa Iwiczna/Warszawa
Imiona koszy: Korba, Choya, Rasta, Reja, Franka, Lilka, Bąbel i Charis
Kosze za TM: *** Timon, Tutek, Pedro, Spidi, Diego, Zoya, Guampa i Yerba ***

Re: RODHOUSE - Gryzoniowy Dom Tymczasowy

Post autor: junoo » 16 wrz 2017, 16:48

Kolokwium ze stomatologii, potem browarek na rozluźnienie z grupą, jest fajnie i wesoło, aż do wiadomości na messengerze - 2 koszatniczki, wystawione na śmietnik w plastikowym pudełku, nie masz może miejsca?
Klatki leżą na szafie w gotowości, już nawet nie zanoszę ich do piwnicy, bo przecież zaraz ktoś u mnie zamieszka.. jakaś kolejna porzucona sierotka.
Szukam w głowie, kto mieszka w Lublinie, kto zostaje na święta w Lublinie, pytam w klubie, zero chętnych. No to biorę. Nie wiem, jak to zorganizuje, nie wiem czy rodzice nie każą mi zamieszkać w piwnicy ;) , ale biorę, bo co mam zrobić?
Wracam szybko do domu i organizuję klatkę. Po chwili pojawiają się przerażone maluchy. Po rozmowie z Koszo-Bohaterami dowiaduję się, że koszki nie były na śmietniku, tylko wypuszczone na trawnik, zobaczyli je z okna z 2 piętra, bo strasznie dużo srok i kotów zbiegło się na podwórko...
Wyszli na zewnątrz zobaczyć co to za zamieszanie i dostrzegli biegające, przerażone koszki. Podczas łapania znalazła się właścicielka, wypuściła, bo zoolog nie przyjął, bo nie było chętnych na portalach ogłoszeniowych i w ogóle nie ma co z nimi zrobić. Mieszkały w maleńkiej klateczce, karmione były karmą dla szczurów.

Wylądowały u mnie. Samiec i samiczka - rozdzielone, szukały osobnych domków.
Akurat kalendarz podpowiedział, że imieniny Benedykta i Lubomiry, więc tak zostały nazwane :)

Luba bardzo szybko znalazła dom i zamieszkała w Chełmie pod Lublinem. Tam zmieniła imię na Emi, poznała dwie inne koszo-dziewczynki i wspólnie żyją w willi na 120cm :D Istniało ryzyko, że Emi jest w ciąży, skoro żyła tyle czasu z Beniem. Na szczęście po 3 miesiącach nic z brzuszka Emi nie wyszło :)

Benio miał problem ze znalezieniem domu. Mimo, że był bardzo kontaktowym i przytulaśnym koszem, nikt go nie chciał. Po namowach udało się znaleźć dom w Warszawie i zamieszkał ze starszym koszo-kolegą.

Obrazek
BENIO

Obrazek
LUBA

__________________________________________________________________

A co, jak masz zwierzaki już dłuższy czas i z miesiąca na miesiąc Twoja alergia się pogłębia, aż w końcu czujesz, że się dusisz we własnym domu?
No właśnie... :( Taką historię miała moja koleżanka. Kochała dziewczynki bardzo, ale kontakt z nimi, samo przebywanie w jednym pomieszczeniu kończyło się dla niej mega katarem, kaszlem, oczami podkrążonymi i wszystkimi objawami alergii.
Z bólem serca oddała mi je na tymczas, do czasu, aż znajdzie im dobry dom.
Po niecałym miesiącu znalazły nowy dom, gdzie nikt na nie nie kicha ;)

Obrazek

Awatar użytkownika
junoo
Administrator
Posty: 290
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:23
Imię usera: Justyna
Skąd: Nowa Iwiczna/Warszawa
Imiona koszy: Korba, Choya, Rasta, Reja, Franka, Lilka, Bąbel i Charis
Kosze za TM: *** Timon, Tutek, Pedro, Spidi, Diego, Zoya, Guampa i Yerba ***

Re: RODHOUSE - Gryzoniowy Dom Tymczasowy

Post autor: junoo » 16 wrz 2017, 16:55

Kapsel był młodym, około miesięcznym chomikiem dżungarskim.
Pochodził z Chomiczy Azyl. Nie znam jego dokładnej historii, ale znalazłam taki post na ich fanpejdżu: https://www.facebook.com/ChomiczyAzyl/p ... 9488346668
Sesja małej, futrzanej kulki z truskawką w okolicach Dnia Dziecka zrobiła furorę wśród Matek niemających pomysłu na prezent dla dziecka :/ Telefon dzwonił non stop... Rozentuzjazmowane Mamuśki piszczały mi do telefonu, jaki słodki, jak z obrazka i koniecznie go chcą. Niestety po rozmowie na temat wymagań co do powierzchni klatki, itd. Panie szybko zakańczały stwierdzeniem, że poszukają INNEGO chomika.
Przykre, że wciąż tkwi przekonanie wśród ludzi, że małe zwierzę = mała klateczka i małe wymagania. Nie są świadomi, że słabą karmą doprowadzają do chorób pupila, a małą klatką do zaburzeń behawioralnych :(
W każdym razie Kapsel siedział u mnie na tymczasie, a ja wciąż usilnie szukałam mu nowego domu.
Po pewnym czasie zauważyłam, że jedno z jąder staje się dużo większe, a skóra na nim jest przekrwiona. Zabrałam go do weterynarza i od razu po obejrzeniu przez Panią Doktor poszedł na zabieg kastracji.
Gdy leżał taki biedny, nieprzytomny na stole, wiedziałam, że już go nikomu nie oddam ;)

Obrazek

____________________________________________________________

Mój dom już pękał w szwach, a jednak pomieścił kolejne biedy, które pilnie potrzebowały schronienia.
25 października trafiły do mnie trzy bezdomne szynszyle potrzebujące nie tylko schronienia, ale również opieki weterynaryjnej.
Były to 2 samczyki i dziewczynka z podejrzeniem ciąży. Każdy z nich zamieszkał sam, abym mogła kontrolować ilość zjedzonej karmy i czy prawidłowo się wypróżniają.

Następnego dnia rano jeden z samców umarł, sekcja wykazała liczne kamienie kałowe, jelita nie pracowały jak należy, wątroba była w tragicznym stanie. Z tą wiedzą mogłam zacząć ratować pozostałe szyle.

Samiec - 5 letni Gumiś, od początku był aktywny, apetyt dopisywał i bobki robił jak należy ;) Jego futerko pozostawia wiele do życzenia, ale z czasem będzie z niego jeszcze piękny misio. Koleżanka zdecydowała się na adopcję Gumisia :D Jak kupi klatkę i akcesoria trafi do niej i wierzę, że będzie miał cudowne życie <3

Samica - jednoroczna Szyszka była taka sobie. Niby dobrze, ale nie do końca... Nie jadła, nie piła, dużo leżała, choć na wybiegu była żywą i szaloną szynszylką. Obserwowałam, karmiłam na siłę, podawałam laktulozę na rozrzedzenie kału, aby ewentualne kamienie kałowe z niej wyszły. Miała nawet robioną lewatywę (przy okazji mój palec poczuł co to znaczy nieoswojona, "wściekła" szynszyla...), ale wciąż coś było nie tak.
W piątek przed Świętem Zmarłych stwierdziłam, że nie ma co czekać do okresu "poświątecznego", trzeba poznać diagnozę, bo może być potem za późno.
Badanie krwi - morfologia, biochemia były mniej więcej ok, nie dały nam jednoznacznej odpowiedzi. No to diagnozujemy dalej - USG... Jest, mamy diagnozę. Dwa martwe płody, jeden w zaawansowanym stanie rozkładu. Już wiemy co ją truje, czemu ją boli brzuch, czemu nie chce jeść... Tego samego dnia miała zabieg usunięcia macicy wraz z martwymi płodami. Wszystko przebiegło pomyślnie, ale rokowania były ostrożne. W nocy po zabiegu był kryzys. Dostała drgawek, było jej zimno, wtulała mi się w kolana, aby się ogrzać. Myślałam, że umrze, że organizm nie wytrzymał. Do klatki dałam jej normalny, ludzki termofor z ciepłą wodą zawinięty w poszewkę na jaśka. Nie gryzła go, była zbyt słaba, leżała na nim wtulona. Następnego dnia ze strachem spojrzałam do klatki - ŻYJE :D Ufff, odetchnęłam.
Przez następne dni wciąż karmiłam ją ze strzykawki, poiłam, podawałam leki przeciwbólowe, laktulozę i antybiotyk. Każdego dnia cieszyłam się, że przeżyła kolejną noc.
2 listopada zaczęła odsuwać się od strzykawki, uciekła po 2 ml karmy. Zaczęłam ważyć jedzonko w misce, aby zobaczyć czy sama coś je, stąd brak apetytu, czy coś się dzieje niedobrego. Na szczęście karmy systematycznie ubywało :D 5gram, 8 gram, siana coraz mniej <3
Strasznie się ucieszyłam.
Dzisiaj je już sama, bawi się, skacze i gdyby nie łysy brzuszek z raną po operacji nikt by nie powiedział, że tydzień temu walczyła o życie.
Od czasu operacji schudła 50gram, więc ciągle ją obserwuję i pilnuję, czy aby na pewno nic jej nie jest. Zęby miała skontrolowane po zabiegu sterylizacji, w trakcie trwania narkozy i ma je wzorcowe.
W przyszłym tygodniu powtórzę badania krwi.
Trzymajcie kciuki :)

21.11.2016r
Szczęśliwy dzień :) Gumiś pojechał do nowego domu <3

28.11.2016r
Ktoś ciekawy co u Szyszki?
14stego listopada miała powtórzone badania krwi. Wciąż ma obniżone białe krwinki, płytki krwi i ogólnie morfologia słaba, ale poza tym czuje się dobrze. Sama je, prawidłowo się wypróżnia, już nie jest uzależniona z tymi czynnościami ode mnie.
Na wybiegach szaleje i skacze robiąc tzw. "matrixy" odbijając się łapkami od ścian. To zupełnie inna szynszyla, niż ta przed zabiegiem!
Myślę, że z upływem czasu organizm się zregeneruje i krew będzie wzorcowa. Jakby nie patrzeć Szyszkę naprawdę niewiele dzieliło, żeby przejść na drugą stronę Tęczowego Mostku...
Trzymajcie kciuki!

Obrazek
GUMIŚ

Obrazek
SZYSZKA

Awatar użytkownika
junoo
Administrator
Posty: 290
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:23
Imię usera: Justyna
Skąd: Nowa Iwiczna/Warszawa
Imiona koszy: Korba, Choya, Rasta, Reja, Franka, Lilka, Bąbel i Charis
Kosze za TM: *** Timon, Tutek, Pedro, Spidi, Diego, Zoya, Guampa i Yerba ***

Re: RODHOUSE - Gryzoniowy Dom Tymczasowy

Post autor: junoo » 16 wrz 2017, 16:57

Początkiem września 2016 Weronika z Chomiczo-myszoskoczkowy domek tymczasowy napisała do mnie, że jest w sklepie zoologicznym chomik do oddania za darmo i pewnie za chwilę trafi do węża, ze względu na swoje kalectwo - brak oczka :( Zapytała, czy mam wolne miejsce, żeby go wziąć. Ciężko odmówić w takim momencie, oczywiście chomiczek trafił do mnie. Jest wyjątkowo drobnym dżungarkiem. Gdy do mnie trafiła ważyła zaledwie 22gramy i miała prawdopodobnie 5 tygodni. Miejsce po oczku ropiało i było brzydkie, ale parę dni leczenia miejscowego dało bardzo dobry efekt. Po konsultacji z chirurgami oczka nie zaszywamy, ma być pod kontrolą. Jeżeli zacznie coś się dziać, wtedy będziemy myśleć nad zabiegiem. Minęło już sporo czasu, a "oczko" suche i ładne. Pora rozejrzeć się za dobrym domkiem dla Hari. Może pierwszą Gwiazdkę spędzi z nową, kochającą rodziną?

14.01.17r
Dzisiaj Hari przeszła zabieg oczyszczenia i zaszycia oczodołu. Teraz powinno sie ładnie zrosnąć i zagoić :)
za 10 dni na kontrolę, a potem jedzie do nowego domu! Tak! Ktoś ją pokochał i chce ją adoptować :D

04.02.17r.
Hari ma infekcję oczka. Tak, jednego oka nie ma, a w drugie wdała się jakaś infekcja :( i jak to zwykle bywa - zwierzaki chorują wieczorem w weekend. Póki co przemywam oczko i zakraplam tym co mam, a jak nie będzie poprawy, to zabiorę małą w poniedziałek do weterynarza.
Mam nadzieję, że czymś sobie to oczko zanieczyściła, albo czymś się zakuła i za chwilę wróci do normy.
Trzymajcie kciuki za to jedyne jej oczko :(

02.05.17r
Osoba, która chciała adoptować Hari milczy... miesiące mijają, Hari wciąż u mnie jest :( Czy zostanie na zawsze?

Obrazek

Awatar użytkownika
junoo
Administrator
Posty: 290
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:23
Imię usera: Justyna
Skąd: Nowa Iwiczna/Warszawa
Imiona koszy: Korba, Choya, Rasta, Reja, Franka, Lilka, Bąbel i Charis
Kosze za TM: *** Timon, Tutek, Pedro, Spidi, Diego, Zoya, Guampa i Yerba ***

Re: RODHOUSE - Gryzoniowy Dom Tymczasowy

Post autor: junoo » 16 wrz 2017, 17:02

Zenon to około roczny, niebieski szczurkek Dumbo Rex.
Był nieprzemyślanym zakupem, a następnie nietrafionym prezentem ;)
Dzisiaj trafił do mnie. Od razu po odebraniu odwiedziliśmy gabinet weterynaryjny. Niestety zasinienia na śluzówce sugerują niewydolność krążeniową, dlatego jutro będzie miał robione echo serduszka, a następnie wdrożymy leczenie.
Leczenie prawdopodobnie będzie polegało na podawaniu dożywotnio tabletek, więc nie ma przeciwwskazań, aby rozglądać się za nowym, dobrym domkiem dla Zenona.
Byłoby cudownie, gdyby trafił do kogoś, kto ma już samczyka, albo planuje zaadoptować kolegę dla Zenka, gdyż są to zwierzęta stadne i lepiej czują się mając towarzystwo.

17.11.2016r
Dzisiaj Zenek miał badanie echa serca. Wyszło, że wszystko jest w porządku, a zasinienia i tachykardia są wynikiem silnego stresu związanego z przeprowadzą i nowymi doznaniami. Z dnia na dzień, jak przyzwyczai się do nowych warunków i bliższego kontaktu z człowiekiem, powinno być coraz lepiej :)
Bardzo się cieszę :D
P.S. Wiecie, że u zdrowego szczurka serce bije ok. 330 razy na minutę. Zenek tak się przejął badaniem, że podczas wykonywania echa jego serduszko biło aż 540 razy na minutę :o

21.11.2016r
Szczęśliwy dzień :) Zenek pojechał do nowego domu!

Obrazek

_____________________________________________________________

Co robią zoologi, jak zwierzak brzydki z podejrzaną zmianą skórną? Naklejają na szybce -"ZA DARMO" i czekają na terrarystę, który weźmie paskudę dla swojego gadziego przyjaciela na pożarcie :/ i tak to się kręci...
Na szczęście nie tym razem! W porę zauważyła karteczkę Ola, wzięła Mańka ze sklepu i szukała dla niego bezpiecznego lokum. Tak trafił do mnie :)
Już zaliczył wizytę u weterynarza, poza zmianą skórną wygląda na zdrowego koszo-chłopaka. Teraz muszę obserwować łysy placek i za jakiś czas ponownie pokazać Mańka doktorowi.
Maniek jest bardzo fajnym, kontaktowym koszakiem. Nie boi się nikogo, wchodzi na wszystkie wyciągnięte w jego kierunku ręce :) Ma wyjątkową jedną łapkę, gdyż jest porośnięta białym futerkiem i ma różowe poduszeczki od spodu <3 Rozkoszna!
I pomyśleć, że taki słodziak mógł trafić jako żywy pokarm... Echh :(
Maniek po odbytej kwarantannie, będzie do adopcji!

03.02.2017r
Maniek z dnia na dzień coraz ładniej wygląda. Już prawie nie ma śladu po łysym placku. Co najlepsze - obyło się bez leczenia! To skąd taka zmiana? Może gdzieś się otarł? Może zmieniał sierść w tak nietypowy sposób? Może jakiś kolega ze sklepu nadmiernie go pielęgnował? Tego się nie dowiem. Najważniejsze, że jest zdrowy i może zamieszkać z inną koszatniczką tej samej płci.

21.01.2017r
Szukałam, ogłaszałam i w końcu znalazłam kochający Dom dla Mańka! Mieszka w Lublinie i ma koszo-kolegę, więc nareszcie jest szczęśliwy i nie czuje się samotny.
Powodzenia Maniuś

Obrazek

Awatar użytkownika
junoo
Administrator
Posty: 290
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:23
Imię usera: Justyna
Skąd: Nowa Iwiczna/Warszawa
Imiona koszy: Korba, Choya, Rasta, Reja, Franka, Lilka, Bąbel i Charis
Kosze za TM: *** Timon, Tutek, Pedro, Spidi, Diego, Zoya, Guampa i Yerba ***

Re: RODHOUSE - Gryzoniowy Dom Tymczasowy

Post autor: junoo » 18 wrz 2017, 20:25

Czasem choć nie chcemy, życie podejmuje za nas decyzje... Tak było w tym przypadku. Przeprowadzka zmusiła właścicielkę do oddania swoich koszatniczek. Na początku szukała im domu na własną rękę, ale nikt nie był zainteresowany :( Wtedy zdecydowała się na moją pomoc. Dziewczyny trafiły do mnie w zeszły czwartek, niestety z powodu natłoku zajęć i organizacji wystawy na ZOO-Park nie miałam czasu ich ogłosić. Plus jest taki, że dzięki temu miałam możliwość je lepiej poznać. :) Nutka - urocza i subtelna, a jednocześnie najodważniejsza. Pierwsza wychodzi z klatki na ręce. Wena - cwaniara! Tu wskoczy, tam się wspina i nie wiadomo jak ląduje w najdziwniejszych miejscach mojego pokoju ;) Melodia - jest nieco wycofana, ale myślę, że z czasem zaufa człowiekowi i zacznie chętniej wychodzić na ręce. Wena i Nutka są siostrami. Zostały kupione w lipcu 2015roku, miały wtedy około roku. Okazało się, że jedna z nich jest w ciąży i 9 września 2015 roku przyszły na świat małe koszatniczki. Rodzeństwo troszkę znęcało się nad nią, przez co nie ma nieco krótszy, pozbawiony pędzla ogonek. Chciałabym aby znalazły dom całą trójką. Nie wyobrażam sobie rozdzielenia tak zżytej ze sobą rodziny.

9.03.17r
Udało się! Nutka, Wena i Melodia znalazły nowy dom w Tarnowie.
Właśnie jadą pociągiem do Krakowa pod czujnym okiem mojej koleżanki. (Magda, jeszcze raz dziękuję za pomoc) :) W Krakowie będzie czekała na nie nowa właścicielka i z nią pojadą dalej do Tarnowa.
Foto z pociągu autorstwa Magdy. Dziewczyny wyluzowane, cichutkie, śpią w hamaku i pozwalają się głaskać ludziom z przedziału :D
Strasznie się cieszę, bo trafią w naprawdę dobre ręce!

Obrazek

____________________________________________________________________

Myszki miały dobry, kochający dom z codziennymi wybiegami i zabawą. Niestety sytuacja życiowa zmusiła właścicielkę do zmiany miejsca zamieszkania. Wylądowała w mieszkaniu, gdzie obecna lokatorka panicznie boi się myszy i aby móc tam zamieszkać natychmiast musiała je oddać :( To było bardzo smutne przekazanie mi zwierząt :(
Mam nadzieję, że chłopaki znajdą równie dobry dom, jaki miały dotychczas. Ramzes i jego syn Awaris mieszają razem i chciałabym, żeby tak pozostało.
Ramzes urodził się w maju 2016 roku, Awaris w październiku 2016roku.

Obrazek

Awatar użytkownika
junoo
Administrator
Posty: 290
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:23
Imię usera: Justyna
Skąd: Nowa Iwiczna/Warszawa
Imiona koszy: Korba, Choya, Rasta, Reja, Franka, Lilka, Bąbel i Charis
Kosze za TM: *** Timon, Tutek, Pedro, Spidi, Diego, Zoya, Guampa i Yerba ***

Re: RODHOUSE - Gryzoniowy Dom Tymczasowy

Post autor: junoo » 18 wrz 2017, 20:44

Fene to maleńka, 2-3 miesięczna myszka, którą w sklepie zoologicznym kupił bardzo hmm... pomysłowy? człowiek.
Otóż człowiek ten wymyślił, że zrobi prezent swojemu kociemu przyjacielowi obdarowując go tą oto myszką. Przecież każdy wie, że kot uwielbia polować na myszy, a gdzie ma tę mysz znaleźć skoro w domu zamknięty, a na oknach założona siatka?
No więc dostał mysz. Kot zdziwiony, mysz przerażona. Zapewne niechcący pazurkiem odciął jej ogon i wrócił na fotel, a mysz piszcząc zaczęła skakać i uciekać po mieszkaniu. Wtedy człowiek uświadomił sobie, że ma w domu mysz i kota bez genu mordercy, więc rzucił się w pogoń za gryzoniem... i chyba przerażone oczy myszki i ciche piszczenie w kącie pokoju ruszyło sercem człowieka. Złapał maleństwo w dłonie, przełożył do tekturowego kartonika z zoologa i zaniósł do Kliniki dla Zwierząt.
Tam znalazła schronienie i czekała na nowy dom.
Udało nam się znaleźć miejsce, gdzie będzie miała ogoniaste koleżanki i dużą przestrzeń do godnego, mysiego życia :)
Dzisiaj spędzi noc u mnie, a jutro przekażę ją w dobre, ludzkie ręce :)

26.03.2017r:
Fene wczoraj o 16stej pojechała do nowego domu. Od razu została zapoznana na neutralnym gruncie z nowymi koleżankami. Dogadały się bez problemu i wspólnie zamieszkały w klatce :)
Kolejny sukces, kolejne szczęśliwe zwierzątko

Obrazek

__________________________________________________________

Emil i Klemens

Chłopaki przyjechali do mnie 25 marca, a ogłaszam ich dopiero teraz... wszystko przez ich kiepski stan zdrowia, do którego doprowadziła ich wcześniejsza rodzina :(
Emil sikał z krwią i miał powiększoną wątrobę, natomiast Klemens do dzisiaj ma łyse placki po wyleczonej grzybicy. Obaj byli otyli i mieli pęcherze na łapkach, ponieważ przez 3 lata swojego życia nie byli wypuszczani na wybieg i rzadko mieli czyszczoną mikro klateczkę :(
Mimo rzadkiego kontaktu z człowiekiem chłopcy są przyjaźnie nastawieni do ludzi. Nie wychodzą zbyt chętnie na ręce, ale to kwestia czasu i wzmacniania pozytywnych bodźców (więc topinamburki poszły w ruch ;) ).
Myślę, że są już gotowi do adopcji :)

Klemens odrzucił końcówkę ogona, ale przypuszczam, że wkrótce odpadnie wysuszony, martwy kawałek i rankę ładnie pokryje skóra.
Emil grzybicy już nie ma, ale skóra wciąż pozostaje bez futerka. Może preparaty przeciwgrzybiczne tak zadziałały, a może nie ta faza włosków, żeby wyrastać na nowo. W każdym razie są już zdrowi. Nieco niekompletni, ale zdrowi :)

Szukam im odpowiedzialnego i mądrego domu. Kogoś kto zapewni im dobre warunki i udowodni, że człowiek jest fajny.

4.06.17

Emil i Klemens dzisiaj nocują w Chomiczo-myszoskoczkowy domek tymczasowy. Jutro jadą do Warszawy, gdzie spędzą parę dni, a w sobotę pojadą do Łodzi, gdzie odbierze ich nowa, kochająca rodzina :)
Dziękuję wszystkim zaangażowanym w transport za pomoc. Gdyby nie Wy, chłopaki nadal nie mieliby swojego domu.
DZIĘKUJĘ ♡♡♡

Obrazek

__________________________________________________________
1 czerwca
Teoś trafił do mnie we wtorek, gdy byłam na wolontariacie w jednym z lubelskich gabinetów weterynaryjnych. Jego Pani znalazła się w bardzo ciężkiej sytuacji i musiała poszukać mu innego domu. Niestety trudno znaleźć kogoś, kto przygarnie starego, ponad 2-letniego szczura z powiększającym się guzem na brzuszku :(
Postanowiła szukać pomocy u lekarzy weterynarii, aby doradzili jej co może zrobić.
Zaoferowałam pomoc i tak Teoś po dyżurze zamieszkał w moim domu :)
Wkrótce obejrzy go lekarz weterynarii specjalizujący się w chirurgii drobnych ssaków. Mam nadzieję, że Teodor będzie się kwalifikował do operacji i guz zostanie usunięty.
Trzymajcie kciuki i życzcie nam powodzenia!

5 czerwca
Teodor dzisiaj miał operację usunięcia 2 guzów. Zabieg przeszedł pomyślne, ale Teoś jest już wiekowym szczurkiem, więc pomalutku wraca do normy :(
Mam nadzieję, że spokojnie prześpi noc i jutro będzie lepiej.
Potrzebujemy dużej ilości zaciśniętych kciuków i pozytywnej energii.

8 czerwca
Dziękuję za trzymanie kciuków za Teosia! Dzisiaj minęły 3 dni od operacji. Teodor w pierwszą noc źle się czuł, ale nastepnego dnia był radosnym szczurkiem. Bez problemu się poruszał i chętnie sięgał po jedzonko.
Opatrunek mu nie przeszkadzał, aż do dzisiaj - rano obudziłam się, a opatrunek leżał wyrzucony poza domek.
Cały dzień chodził bez, kontrolowałam tylko czy nic nie majstruje przy szwach. Jednak na noc wolę na wszelki wypadek zabezpieczyć ranę i wymyśliłam ubranko ze skarpetki ;)
Wygląda rozkosznie, choć Teodor nie podziela mojego entuzjazmu 😂
Mam nadzieję, że nie uwolni się z niego zbyt szybko i nic sobie nie zrobi.

22 czerwca
Teoś trafił do nowego domu!

Obrazek

Awatar użytkownika
junoo
Administrator
Posty: 290
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:23
Imię usera: Justyna
Skąd: Nowa Iwiczna/Warszawa
Imiona koszy: Korba, Choya, Rasta, Reja, Franka, Lilka, Bąbel i Charis
Kosze za TM: *** Timon, Tutek, Pedro, Spidi, Diego, Zoya, Guampa i Yerba ***

Re: RODHOUSE - Gryzoniowy Dom Tymczasowy

Post autor: junoo » 18 wrz 2017, 20:50

2 lipca
Chłopaki trafili do mnie w zeszłą sobotę. Ich wcześniejsza rodzina zmienia miejsce zamieszkania oraz pracę co uniemożliwia im dalsze opiekowanie się koszami. Rozstanie było bardzo wzruszające, co potwierdziło jak właściciele strasznie kochali futrzaki :(
Chłopaki mieszkają w pełni wyposażonej, wysokiej, ponad metrowej klatce i są do oddania wraz z nią.
Edi i Mozzi mają 1,5 roku, są bardzo towarzyskimi i odważnymi koszatniczkami. Chętnie wychodzą na ręce.
Szukają domu, który zapewni im codzienne wybiegi, prawidłową dietę oraz przede wszystkim dużo miłości

15 lipca
Dzisiaj Edi i Mozzi pojechali do nowego domu :)
Powodzenia chłopaki!

Obrazek

__________________________________________________

Awatar użytkownika
junoo
Administrator
Posty: 290
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:23
Imię usera: Justyna
Skąd: Nowa Iwiczna/Warszawa
Imiona koszy: Korba, Choya, Rasta, Reja, Franka, Lilka, Bąbel i Charis
Kosze za TM: *** Timon, Tutek, Pedro, Spidi, Diego, Zoya, Guampa i Yerba ***

Re: RODHOUSE - Gryzoniowy Dom Tymczasowy

Post autor: junoo » 18 wrz 2017, 20:55

Uff udało mi się zakończyć odtworzenie archiwum mojego DT ;)
Teraz mogę już na bieżąco :)

Wiecznym tymczasem stały się:
>> Szyszka - szynszyla
>> Bąbel i Reya - koszatniczki, o których już tu nie wspominałam, bo ich historia jest już w koszostadkach :)

Na nowy dom wciąż po ciuchu liczą:
>> Chomiczka Hari
>> Myszki - Ramzes i Awaris

Awatar użytkownika
junoo
Administrator
Posty: 290
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:23
Imię usera: Justyna
Skąd: Nowa Iwiczna/Warszawa
Imiona koszy: Korba, Choya, Rasta, Reja, Franka, Lilka, Bąbel i Charis
Kosze za TM: *** Timon, Tutek, Pedro, Spidi, Diego, Zoya, Guampa i Yerba ***

Re: RODHOUSE - Gryzoniowy Dom Tymczasowy

Post autor: junoo » 20 wrz 2017, 20:31

Jakiś czas temu zadzwonił do mnie @Pan Jingles , że chętnie zaadoptuje 2-3 koszochłopców do towarzystwa dla jego starszego samczyka.
Żadnego kosza na tymczasie nie miałam, więc zaczęłam pisać do innych DT, czy nie znajdą się jakieś odpowiednie zwierzaki.
Dostałam kilka propozycji z mniej lub bardziej odległych miast, więc stwierdziłam, że zanim zacznę szukać transportu, to sprawdzę co słychać na OLX. Wszystkie oferty sprzedaży bez negocjacji - odrzucam - nie jestem zwolenniczką amatorskich hodowli, dla zysku :/
Trafiłam na stare ogłoszenie z sierpnia, młode koszki po 5 zł do negocjacji. Napisałam.
Okazało się, że Pani kupiła samiczkę, a później dokupiła dla niej samca...
Pierwszy miot już rozdany, został tylko jeden samczyk. Drugi miot 6-osobowy czeka na nowe domy. Koszatniczki nie rozdzielone wg płci, wszystkie w jednej klatce...
Po rozmowie doszłyśmy do porozumienia.
Ja ZA DARMO odbieram matkę i maluchy, a ona zostawia sobie ojca z najstarszym synem.

Dzisiaj odebrałam stworki.
Rozdzieliłam wg płci do osobnych klatek:
Klatka dziewczyn: 3 siostry + matka (prawdopodobnie w kolejnej ciąży...)
Klatka chłopców: 3 bracia

Czyli 3:3 + Matka

Jutro przyjedzie samotny samczyk i spróbuje go połączyć z maluchami. Jak się uda to domu będą szukały tylko dziewczynki.

No to jak? Komu samiczkę?

Koszo-szarańcza w transporterze
Obrazek

Mamuśka
Obrazek

Siostry
Obrazek

Obrazek

Matka z córkami:
Obrazek

Obrazek

Bracia
Obrazek

Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Domy Tymczasowe”