Rozbrykane stadko

Tu możemy napisać o swoim domowym koszo-stadku. Koszo-pamiętniki, czyli świat oczami koszatniczki, również mile widziane :) Zasada 1 user = 1 temat
Awatar użytkownika
siwyX
Posty: 31
Rejestracja: 20 wrz 2017, 14:11
Imię usera: Grzesiek
Skąd: Gliwice
Imiona koszy: Dyzia i Zyzia

Re: Rozbrykane stadko

Post autor: siwyX » 10 sty 2018, 12:34

widocznie mu tak dobrze częsty kontakt z koszatniczkami właśnie daje takie rezultaty :) wiem to po sobie :) pozdrawiamy :)

nela
Posty: 14
Rejestracja: 02 lis 2017, 23:28
Imię usera: nela
Skąd: Katowice
Imiona koszy: Tauriela
Kosze za TM: Revy,Paddi,Kala,Darwin

Re: Rozbrykane stadko

Post autor: nela » 26 wrz 2019, 18:14

Witam wszystkich po dwóch latach ciszy na forum,wiele sie u mnie w ciągu tego czasu u mnie zmieniło były chwile wzlotów i upadków.Zmieniłam miejsce zamieszkania wraz z całym zwierzyńcem wyprowadziliśmy sie z Katowic w wiejskie okolice i malutkiego miasteczka Gorzyce.Wraz z upływem czasu przybyło mi członków zwierzecej rodziny,pierwszym z nich jest 8 kilogramowa roczna królica o imieniu Sorren uratowana od przerobienia na pasztet
Obrazek Obrazek
również roczny kocurek przybłęda Figaro
Obrazek
Rybki akwariowe
Obrazek
Wiem wiem chyba przez całe życie będę miała ich całkiem sporo ;)
Z wątku paptusiowo-kociowego papużki mają się świetnie
Obrazek
Jak i równiez rezydent Tajger
Obrazek
A teraz do rzeczy a właściwie stadka koszowego
Kalunia
Obrazek
Obrazek :mryellow:
Oraz moi trzej muszkieterowie
ObrazekDarwin
Obrazek
Darwin z Paddi
Obrazek
Obrazek
Oraz cała trójca razem
Obrazek
To były momenty wzlotów teraz przejdźmy do upadków niecałe trzy tygodnie przed moja przeprowadzka na wies zmuszona byłam do podjęcia bardzo ciężkiej decyzji musiałam pożegnać a właściwie pomóc w odejściu mojej ukochanej i na ten czas juz siedmioletniej Paddi po ciężkiej walce z przerastającymi zębami którą przez dwa lata jeszcze wygrywałyśmy nadszedł ten czas kiedy ona sama podjeła decyzję że mam jej nie ratować a wręcz pojechac i pomóc jej odejść szybko i spokojnie.Miesiąc mieszkania na wsi i nagle okazało sie że ośmioletnia Kala którą uratowałam z bardzo cieżkich warunków i dałam jej wraz z siostrą jeszcze kolejne cztery lata życia w radości i spokoju postanowiła nas opuścić w piękne słoneczne popołudnie.Wczorajszego wieczoru pożegnałam Darwina który ze mną mieszkał sześć lat a miał rok jak przynisłam go do domu odszedł w spokoju we śnie.Jak sie okazuje posiadanie juz prawie całego stadka koszy emerytów nastawia nas w jakiś sposób na to że kiedyś odejdą niestety nigdy nie jesteśmy gotowi na to że stanie sie to w tak krótkich odsępach czasu.Tak jak widac została mi juz tylko Tauriela czuje sie dobrze spedza ze mna mnóstwo czasu i na ten czas nie zamierzam brać młodych kosiów ona ma juz swoje przyzwyczajenia i magiczne 5 lat na karku.Nie ukrywam że może kiedy znów powrócę do przygody z koszami bo są to cudowne zwierzątka ale moje serce nie przebolało jeszcze strat poprzednich.Na zakończenie ostatnie zdjęcie jakie mam z dziadkiem Darwinem Tarunia pięknie zapozowała <3
Obrazek
Bardzo długie te moje wypociny chciałam tym sposobem uczcić pamięc moich staruszków tym jak wspaniale mi sie z nimi mieszkało,teraz pozostaje mi mieć nadzieje ze Tarusia równiez pozostanie ze mną jeszcze długi czas :kosz: :degulove

Awatar użytkownika
Poziomka
Moderator
Posty: 688
Rejestracja: 11 wrz 2017, 10:14
Imię usera: Justyna
Skąd: Kraków
Imiona koszy: brak
Kosze za TM: Klopsik, Nino, Zozol, Fajka, Duduś, Bazyli, Śliwka, Muniek, Gundek, Linus, Jorge, Stigi, Tedkosław

Re: Rozbrykane stadko

Post autor: Poziomka » 29 wrz 2019, 18:16

Eh. Takie są wzloty i upadki - radości i smutki zwierzyńca. Zwierzyniec duży i wspaniały!
Szkoda koszy seniorów, ale z tego co piszesz odeszli spokojnie w bardzo zaszczytnym wieku. Sama mam koszowego dziadka Tedka i wiem, jak się człowiek z nimi zżywa i jak trudno je pożegnać.
Dużo zdrowia dla wszystkich zwierzaków a dla koszowej panny Tarusi szczególne! :)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasze koszo-stadka”