Strona 9 z 10

Re: Moi lokatorzy - śladami koszatniczek

: 14 maja 2018, 14:57
autor: Poziomka
eh...no wiem, ja też się zawsze martwię czy jakiś zwierz nie rozkopie, choć wszystkie kosze mamy w ogródku...

Re: Moi lokatorzy - śladami koszatniczek

: 22 sty 2020, 22:43
autor: Lootka
Kurcze ponad półtora roku nie zaglądałam na forum ;( ten kto ma mnie w znajomych na fb wie, że dużo się działo a czas leciał jak szalony. Ze mną nie ma już Raczka który 3 miesiące później odszedł po Alfredzie, w zeszłym roku odszedł Fredek. Wczoraj dobiegła końca moja 16 letnia przygoda z koszami wraz z odejściem Lucka ;( Szczegóły znają chyba tylko teraz 3 osoby. Śmierć Lucka w przeciwieństwie do pozostałej trójki była nagła jak cięcie ostrym mieczem, w dodatku musiałam mu w tym pomóc. Wiecie, to miała być ta koszatniczka, która odejdzie sama, wybierze dogodny dla siebie termin, zaśnie i już się nie obudzi. Lucek był najzdrowszą koszatniczką jaka ze mną mieszkała, naprawdę nie miał żadnych chorób jedynie dziurę w nodze, którą zafundował mu Raczek. Był taką moją nadzieją na "szczęśliwe zakończenie"... los chciał jednak inaczej. Sprawa potoczyła się szybko jak błyskawica. Nie dane nam było oswoić się z tą myślą, że będzie koniec po prostu trach, ciach i po wszystkim. Nie ma koszy w domu, klatka pusta, nie ma komu dać smaczka, nie ma z kim pogadać, nie ma kogo wziąć na ręce i cieszyć się wspólnym tuleniem, nie ma i koniec :cry:
THE END
Bez "hepi endu"
Nie mam chwilowo siły opowiadać tych szczegółów, po prostu zalewam się łzami... dla mnie dramat. Najgorsze jest to, że już od pewnego czasu wiedziałam, iż po Lucku na razie nie będzie żadnych koszatniczek... nie wiem ile ten stan będzie trwać, ale pewnie nie prędko zagoszczą u mnie nowe pędzelki. Teraz nie jest to dobry czas. Tylko nie byłam gotowa tej przygody tak szybko skończyć, przez 16 lat były obok mnie kosze. W podróżach z Polski do Niemiec i z Niemiec do Polski, zawsze wszędzie ze mną prócz chyba tylko wyjazdów wakacyjnych, non stop w moim życiu były moje chłopaki, moje i nikogo innego, moje koszowe dzieci :cry: Teraz, została pustka i ogromna dziura, ba krater i nicość... Lucek zabrał wszystko nie oglądając się za siebie a ja mu w tym pomogłam :cry: :cry: :cry:
"Moi lokatorzy - śladami koszatniczek" odcinek ostatni!
Dziekuje @Poziomka @junoo i @Marta R za Wasze wsparcie, za głos rozsądku i pociechy bez Was nie dałabym wczoraj rady! <3 <3 <3
@Poziomka obiecaj, że niedługo zagoszczą u ciebie nowe kosze, i będę mogła się cieszyć ich fotami i filmikami jak by to było moje stadko! :cmok: ;)
Koszu najsłodszy ryczę jak bóbr pisząc ten post... :cry: :cry: :cry:

Re: Moi lokatorzy - śladami koszatniczek

: 23 sty 2020, 16:30
autor: Poziomka
@Lootka, wiesz, że ściskam mocno i przytulam! :przytula:
mam nadzieję, że jeszcze kiedyś wróci czas na kosze u Ciebie!
U nas Tedka nie ma już prawie 2 miesiące i bardzo, bardzo brakuje tych malunich...Kradną one ludzkie serca, oj kradną... i trudno się z nich wyleczyć :cry:

Re: Moi lokatorzy - śladami koszatniczek

: 10 lut 2020, 21:25
autor: junoo
Bardzo mi przykro :( ale wiesz, że to była trudna, ale słuszna decyzja.
Co do braku koszy, ja po śmierci chłopaków miałam roczną przerwę, tylko tyle wytrzymałam.
Koszatniczki uzależniają, są wyjątkowe. Wierzę, że i Poziomka i Ty kiedyś do nich wrócicie :)
No bo jak to tak bez koszy?

Re: Moi lokatorzy - śladami koszatniczek

: 12 mar 2020, 08:53
autor: Poziomka
My już mamy zamówionych chłopaków u Karoliny Kociary :)

Re: Moi lokatorzy - śladami koszatniczek

: 12 mar 2020, 11:23
autor: Owadeczek2006
Super że beda nastepne kosze :)
Ja mialam tez okolo rok przerwy od szczurasow ( wczesniej od kiedy pamietam byly u nas gryzonie, moze jak mialam 3 - 4 lata to zaczelismy miec :) )
Juz sprzedalismy klatki i wszystko, ale namowilam rodzicow i znowu mamy gryzonie. ( zreszta mojej mamie tez brakowalo jakis maluchow :) )

Re: Moi lokatorzy - śladami koszatniczek

: 13 mar 2020, 13:59
autor: Divisa
Codziennie tu zagladalam z nadzieja, ze u Poziomki nowe ogoniaste sie pojawia.
Bardzo sie ciesze i czekam na zdjecia nowych lokatorow :)

:degulove

Re: Moi lokatorzy - śladami koszatniczek

: 05 paź 2020, 23:55
autor: Lootka
Wiecie co, weszłam w mój wątek i ryczę znów jak bóbr tak mi brakuje tych małych typowy! 😭😔🐾 Ostatnio na dniach miałam okazję odwiedzić groby Lucka i Alfreda (ich pochowałam w Niemczech, obok siebie spoczywają dwa bliźniaki, Raczej i Fredem w Pl)... Boje się tego czasu kiedy nie będę mogła ich tu odwiedzić bo się wyprowadzę albo wrócę do Polski. Zawsze do nich idę i z nimi gadam, heh jak jakaś nawiedzona 🙈
Oj brakuje, chciałabym znów ale było by to nieodpowiedzialne z mojej strony teraz.

Re: Moi lokatorzy - śladami koszatniczek

: 06 paź 2020, 08:01
autor: junoo
Strasznie współczuję :(
Bez koszy faktycznie jakoś smutno. Ja miałam roczną przerwę i łatwo było mnie namówić do powrotu.
Mam nadzieję, że będziesz miała jeszcze możliwość zaadoptowania koszek :) Trzymam kciuki <3

Re: Moi lokatorzy - śladami koszatniczek

: 06 paź 2020, 13:41
autor: Lootka
@junoo mam też taką nadzieję, że będę mogła do nich wrócić... chociaż to nie będą moje typy już 😭