Oswajanie

Awatar użytkownika
junoo
Administrator
Posty: 265
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:23
Imię usera: Justyna
Skąd: Nowa Iwiczna/Warszawa
Imiona koszy: Korba, Choya, Rasta, Reja, Franka, Lilka, Bąbel i Charis
Kosze za TM: *** Timon, Tutek, Pedro, Spidi, Diego, Zoya, Guampa i Yerba ***

Oswajanie

Post autor: junoo » 07 wrz 2017, 15:45

Przynosząc zwierzaki do domu chcemy od razu nawiązać z nimi jak najlepszy kontakt. Marzymy, aby wychodziły śmiało z klatki na nasze ręce i dały się pogłaskać pod bródką, robiąc rozkosznego "samolocika". Obrazek
autor zdjęcia: junoo

Niestety taki efekt wymaga naszego czasu, zaangażowania, a przede wszystkim cierpliwości. Nie osiągniemy tego w przeciągu kilku godzin, czy nawet dni.


NA POCZĄTKU
Przed przyjęciem zwierząt pod swój dach, powinniśmy mieć już gotową klatkę z pełnym wyposażeniem. Wpuszczamy zwierzaki i choć to trudne, dajemy im spokój. Najlepiej nawet wyjść z pokoju. Niech się uspokoją, zobaczą, że nic im nie zagraża. Po jakimś czasie zaczną zwiedzanie nowego terenu. Powoli, w pełnej gotowości do ucieczki będą oglądać i wąchać nowe lokum. Każdy nasz ruch, każdy niespodziewany dźwięk, a nawet zapach wywołuje u nich atak paniki i uciekają na oślep. Właśnie dlatego pierwszy dzień powinien być spokojny z możliwie ograniczonym kontaktem z człowiekiem.

DZIEŃ DRUGI
Zwierzaki choć nadal nieufne, są już obeznane ze swoją klatką. Wiedzą gdzie znajduje się domek, a gdzie mają miseczkę i poidełko. Znają już zapachy. Powoli oswajają się z odgłosami domu – gwizdem czajnika, dzwonkiem do drzwi czy odgłosami domowników. Możemy stopniowo zacząć oswajanie. Usiądźmy przy klatce, nie wykonujmy gwałtownych ruchów, pokażmy zwierzakom, że nie jesteśmy dla nich zagrożeniem. Weźmy do ręki smakołyk (np. suszony topinambur, kawałek suszonego brokuła, czy inny smaczny i zdrowy kąsek) i podsuńmy do prętów klatki. Koszatniczki mogą na początku się wystraszyć, ale jeżeli będziemy spokojnie czekać, w końcu wygra w niej wrodzona ciekawość i podejdzie do nas po jedzonko. Przy pierwszych próbach mogą szybko ze smaczkiem w pyszczku uciekać, ale z czasem zaufają nam i będą jadły w pobliżu nas.

Obrazek
autor zdjęcia: junoo

DZIEŃ TRZECI... I KOLEJNE, DO SIÓDMEGO
Starajmy się przebywać możliwie często w pobliżu klatki. Otwierajmy drzwiczki i spokojnie wkładajmy rękę z jakimś smakołykiem. Nie łapmy zwierząt, nie wykonujmy gwałtownych ruchów. Pozwólmy zwierzakom się obwąchać, wziąć smakołyk z naszej ręki. Mogą delikatnie skubać zębami nasze palce, żeby spróbować czy my też jesteśmy smaczni ;) Wtedy przesuńmy rękę, czy wykonajmy jakiś ruch palcami, żeby troszkę je odstraszyć od takich zabaw. Jeżeli zwierzak wejdzie na rękę i zacznie się wspinać po niej na nasze ramię, możemy mu na to pozwolić. Może później sam wrócić do klatki w ten sam sposób jak z niej wyszedł, lub w zależności od zwierzaka, może postanowić schodzić po nas na podłogę. To nie pora na wybiegi, dlatego lepiej w takich sytuacjach złapać koszatniczkę i włożyć ją z powrotem do klatki.
UWAGA! Nie łapiemy koszatniczek od góry. Naturalnym wrogiem dziko żyjących koszatniczek są ptaki drapieżne atakujące z lotu. Jeżeli złapiemy je tak jak drapieżnik, mogą się wystraszyć, odwrócić i dotkliwie nas pogryźć. Jej zęby potrafią przegryźć twardy patyk, więc możemy sobie wyobrazić co zrobi z naszymi palcami. Podstawmy jej dłoń, aby spokojnie na nią weszła, lub jeśli mamy obie ręce wolne obejmijmy nimi koszatniczkę od boku i zbliżmy je tworząc „miseczkę”, tak jakbyśmy chcieli nabrać piasku z plaży.

PO TYGODNIU
Koszatniczki są już oswojone z naszym widokiem, znają dokładnie swoją klatkę. Pora na wybieg!
W zależności od naszych możliwości przestrzennych budujemy wybieg. Zatykamy wszystkie zakamarki, zabezpieczamy kable, przenosimy trujące rośliny z zasięgu koszatniczkowych zębów. Dobrze, aby klatka w czasie wybiegu stała na podłodze, żeby koszatniczki mogły same do niej w dowolnym momencie wrócić. Siadamy na podłodze uzbrojeni w smakołyki i wypuszczamy zwierzaki z klatki. Pozwalamy koszatniczkom zaznajomić się z nami i wciągnąć do swoich zabaw, z których ulubioną jest wdrapywanie się i bieganie po nas :) Nie zapomnijmy o smakołykach, itp.


Jest kilka sposobów, które możemy zastosować podczas oswajania zwierząt. Przedstawię kilka z nich:

Sposób na "smakołyk"
Koszatniczki są łakomczuchami, dlatego warto wykorzystać ten fakt podczas oswajania ich z nami. Niech kojarzą nasz widok z czymś pozytywny, czemu by nie z jedzeniem :) Są pewne pokarmy, za którymi koszatniczki wręcz przepadają, np.:
- suszony topinambur
- suszony pasternak
- korzeń mniszka
- kora z młodych, zielonych gałęzi z dozwolonych drzew (lista w osobnym artykule)
- kłosy prosa senegalskiego
- płatki groszkowe (zmiażdżone i wysuszone nasiona grochu, do kupienia w sklepach zoologicznych lub sklepach ze zdrową żywnością)
- świeża pietruszka, bazylia
Zaczynamy od podawania przez pręty klatki, później na włożonej do klatki dłoni. Nie przesadzajmy z ich ilością, nic w nadmiarze nie jest zdrowe.

Obrazek
autor zdjęcia: junoo

Sposób na "gniazdko"
Koszatniczki uwielbiają budować wygodne gniazdka, w których śpią. Warto wykorzystać to przy oswajaniu, podając im czyste, potargane na paski chusteczki higieniczne (bezzapachowe!) lub ręczni papierowe. Koszatniczki złapią fragmenty papieru w pyszczek i zaniosą sobie do norki. Chusteczki łatwo przechodzą zapachem naszych rąk, co wpływa na pogłębienie naszej więzi z koszatniczkami. Śpiąc, wtulają się w chusteczki pachnące nami.

Sposób na "spacerek"
Koszatniczki uwielbiają wspinać się po nas. Umożliwiajmy im to, siadajmy podczas wybiegu na podłodze i pozwólmy im się z nami zaznajomić.

Sposób na "gałązkę"
Trzymając w ręku, podajemy koszatniczkom świeżą gałązkę z dozwolonego drzewa. Czy to na wybiegu czy w klatce, wzbudzi niemałe zainteresowanie. Koszatniczki kochają obgryzać korę, obcinać liście, więc strach przed nami szybko ustąpi ciekawości i łakomstwu.

Najlepsze efekty daje zastosowanie wszystkich metod. Oczywiście każda koszatniczka ma indywidualny charakter i inne doświadczenia z człowiekiem, jednak nasza cierpliwość i włożona praca powinna ją w końcu przekonać do człowieka i osiągnąć wymarzony efekt.
Czas oswajania jest różny. Bądźmy cierpliwi, nie podnośmy głosu w ich obecności, nie wykonujmy gwałtownych ruchów, absolutnie nie karćmy zwierzęcia - to może trwale zrazić do nas koszatniczki.
Oswojona koszatniczka jest radosnym i przyjacielskim zwierzakiem, zawsze chętnym do kontaktu i zabaw z nami. Obserwowanie tych gryzoni w klatce nie daje takiej satysfakcji jak bezpośredni kontakt ze zwierzęciem, dlatego poświęćmy czas w ich oswojenie.
Niektóre koszatniczki, które spędzają naprawdę dużo czasu ze swoim właścicielem potrafią zapamiętać swoje imię, a dokładniej dźwięk i ton głosu związany z jego wypowiadaniem. Jeśli często będziemy powtarzać jej imię (najlepiej krótkie i w miarę dźwięczne), koszatniczka zacznie na nie reagować. Warto wzmacniać pozytywne bodźce podczas nauki imienia i po wypowiedzeniu słowa częstować ją smakołykiem. Mówmy do koszatniczek, bardzo szybko zapamiętują nasz głos i potrafią zareagować, nawet gdy usłyszą go z innego pokoju.

Autor tekstu: junoo
Obrazek

ODPOWIEDZ

Wróć do „Łączenie i oswajanie”