Stadko Jacka

Tu możemy napisać o swoim domowym koszo-stadku. Koszo-pamiętniki, czyli świat oczami koszatniczki, również mile widziane :) Zasada 1 user = 1 temat
Awatar użytkownika
Jacek
Administrator
Posty: 194
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:56
Imię usera: Jacek
Skąd: Kraków
Imiona koszy: Ida i pies Franek
Kosze za TM: +Franka; +Frania;
+Adelajda (+07.2009);
+Tosia (?-23.01.2014);
+Fredzia (06.2008-21.08.2014)
+Hania (06.2008-9.07.2015),
+Małgosia (~11.2009-5.12.2015)
+Wanda (23.12.2013-23.12.2015)
+Dixie (10.04.2010-06.2017)
+Pixie (10.04.2010-19.05.2018)

Re: Stadko Jacka

Post autor: Jacek » 27 mar 2019, 22:26

No nie bardzo. A raczej całkiem nie. Szło ku dobremu, bo kupy przestały śmierdzieć, były kształtne, choć miękkie. Ale znów jest biegunka. Apetyt słaby. Na szczęście udało mi się ją nawodnić kroplówkami (w postaci podawania podskórnie soli fizjologicznej a ok.1cmm) i pojeniem ze strzykawki. Nadal chętnie podchodzi, gdy widzi coś nowego do jedzenia, ale nie chce wziąć do pyszczka, albo kontrolnie trąci zębem. Czyli tak, jakby chciała coś zjeść, ale coś jej dolega.
Nie wiem o co chodzi. Dr.Baran niecałe 2 tygodnie temu sprawdzał zęby i pyszczek i nic nie stwierdził.

Dziś był 10 dzień podawania Baytrilu, a tak długie podawanie nie przewalczyło. Z pewnością jest jakaś infekcja bakteryjna, ale nie wiem na jakim tle. Baytril nie powinien być podawany więcej niż 10 dni. W związku z tym pojechaliśmy dziś na wizytę. Ale dr. Barana nie ma. Młoda pani wet nie ma specjalnie pomysłu co i jak. Nie sprawdzała też pyszczka (chce z tym poczekać 2 tygodnie na dr Barana - teraz takie są terminy, a wraca dopiero po niedzieli), a i kosza do ręki nie bardzo chciała brać. Hm. Koniec końców zmieniliśmy antybiotyk (Sul-Tridin), wrócił Meloxidil plus jakiś inny probiotyk. Dawkowanie beznadziejne, bo antybiotyk dopyszcznie 2 razy dziennie, oprócz tego (też dopyszcznie) Meloxidil, oraz (także dopyszcznie) probiotyk. No i oczywiście nie da się tego podawać jednego po drugim. Bez sensu.

No cóż, zobaczymy co będzie...
__________
Jacek

Obrazek

Awatar użytkownika
Poziomka
Moderator
Posty: 653
Rejestracja: 11 wrz 2017, 10:14
Imię usera: Justyna
Skąd: Kraków
Imiona koszy: Tedek
Kosze za TM: Klopsik, Nino, Zozol, Fajka, Duduś, Śliwka, Muniek, Gundek, Linus, Jorge, Stigi

Re: Stadko Jacka

Post autor: Poziomka » 28 mar 2019, 10:15

Kurcze, niedobrze to wygląda...
Jacku, a może w tej sytuacji pojedź z nią do Oazy. Oni tam się znają dobrze też na koszach, a skoro nie ma Barana a sytuacja nie jest dobra, to może trzeba tam sprawdzić. Bo dziwne jest to, że ma apetyt a nie chce brać jedzenia. No i biegunka do tego. Bo gdyby to był układ pokarmowy to by przecież nie miała apetytu...
Myślę, że warto się z kimś skonsultować jeszcze - a skoro trzeba czekać tyle dni to może być za długo dla małej :(

Awatar użytkownika
Jacek
Administrator
Posty: 194
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:56
Imię usera: Jacek
Skąd: Kraków
Imiona koszy: Ida i pies Franek
Kosze za TM: +Franka; +Frania;
+Adelajda (+07.2009);
+Tosia (?-23.01.2014);
+Fredzia (06.2008-21.08.2014)
+Hania (06.2008-9.07.2015),
+Małgosia (~11.2009-5.12.2015)
+Wanda (23.12.2013-23.12.2015)
+Dixie (10.04.2010-06.2017)
+Pixie (10.04.2010-19.05.2018)

Re: Stadko Jacka

Post autor: Jacek » 29 mar 2019, 08:37

Nowy antybiotyk ruszył. Już po dobie Ida zaczęła podjadać. Wygląda na to, że poprawa jest stabilna. Dziś rano odnotowałem (dość małe wprawdzie) kształtne bobki, a Ida siedzi w okolicy miseczki i je. Dobrze, bo ważona u weta miała tylko 150g. Nie ma też śladów biegunki.
Leki przyjmuje stosunkowo grzecznie. Nie ma wierzgania, wyrywania się. Najwyraźniej kojarzy, że to jej pomaga. Tak było też z zastrzykami. Żonglowanie kolejnością i odstępami między poszczególnymi lekami podawanymi dopyszcznie jest kłopotliwe. Ale, mimo iż nie znamy pierwotnych przyczyn, zmierzamy ku wyleczeniu.
__________
Jacek

Obrazek

Divisa
Posty: 28
Rejestracja: 13 lis 2017, 12:00
Imię usera: Divisa
Skąd: Tarnów
Imiona koszy: KosiaKasia

Re: Stadko Jacka

Post autor: Divisa » 29 mar 2019, 08:58

Miło poczytać dobre wieści o Idzie :degulove

Mam prosbę, gdybyś mogł technicznie objaśnić, jak wyglada podskórne podawanie soli fizj. u kosza? Uzywa się do tego igły czy tzw. "motylka"? Ile płynu i jak często można podawać?
Pytam profilaktycznie :) U nas jest ciężko z dostępem do koszowego weta i gdyby coś się działo mogłabym jakoś juz wczesniej zwierzęciu pomóc.
Jestem pielęgniarką, mam doświadczenie w kłuciu ludzi, ale nie zwierzaków :help:

Awatar użytkownika
Jacek
Administrator
Posty: 194
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:56
Imię usera: Jacek
Skąd: Kraków
Imiona koszy: Ida i pies Franek
Kosze za TM: +Franka; +Frania;
+Adelajda (+07.2009);
+Tosia (?-23.01.2014);
+Fredzia (06.2008-21.08.2014)
+Hania (06.2008-9.07.2015),
+Małgosia (~11.2009-5.12.2015)
+Wanda (23.12.2013-23.12.2015)
+Dixie (10.04.2010-06.2017)
+Pixie (10.04.2010-19.05.2018)

Re: Stadko Jacka

Post autor: Jacek » 29 mar 2019, 11:22

To proste. Najlepiej insulinówką. Za jednym razem 1ccm - podawane pod skórę na grzbiecie. Zwykle przykrywam kosza profilaktycznie małą chustą, tak by tylko tył wystawał. Ida wówczas nieruchomieje i czeka. Łapiesz dwoma palcami skórę, podciągasz i delikatnie musisz wyczuć przebicie powłoki skórnej, by nie przebić podwójnie i by igła nie wyszła znów na zewnątrz. Wstrzykuję powoli, by nie rozpierało tkanek. Tworzy się mały garbik, który powoli się wchłania. No i używam soli z malutkich pojemników (bodajże 5ml), tych do oczu.
__________
Jacek

Obrazek

Awatar użytkownika
Poziomka
Moderator
Posty: 653
Rejestracja: 11 wrz 2017, 10:14
Imię usera: Justyna
Skąd: Kraków
Imiona koszy: Tedek
Kosze za TM: Klopsik, Nino, Zozol, Fajka, Duduś, Śliwka, Muniek, Gundek, Linus, Jorge, Stigi

Re: Stadko Jacka

Post autor: Poziomka » 29 mar 2019, 15:37

Bardzo się cieszę, że jest poprawa! Trzymam kciuki!

Awatar użytkownika
Jacek
Administrator
Posty: 194
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:56
Imię usera: Jacek
Skąd: Kraków
Imiona koszy: Ida i pies Franek
Kosze za TM: +Franka; +Frania;
+Adelajda (+07.2009);
+Tosia (?-23.01.2014);
+Fredzia (06.2008-21.08.2014)
+Hania (06.2008-9.07.2015),
+Małgosia (~11.2009-5.12.2015)
+Wanda (23.12.2013-23.12.2015)
+Dixie (10.04.2010-06.2017)
+Pixie (10.04.2010-19.05.2018)

Re: Stadko Jacka

Post autor: Jacek » 29 mar 2019, 20:39

Idę wzdęło jak balonik. Już rano wydało mi się, że słyszę u niej jakieś bulgotanie, ale pomyślałem że to mój żołądek się budzi. Teraz okazuje się, że to chyba już u niej był taki efekt.
Wycisnąłem chyba z dziesięć kapsułek Espumisanu, by nazbierać w strzykawce trzy-cztery krople. Podałem. Czekam na efekt. Na miseczkę dostała majeranek, ale jest drobny, więc raczej go nie zje.
Czekamy...
__________
Jacek

Obrazek

Awatar użytkownika
Jacek
Administrator
Posty: 194
Rejestracja: 31 sie 2017, 22:56
Imię usera: Jacek
Skąd: Kraków
Imiona koszy: Ida i pies Franek
Kosze za TM: +Franka; +Frania;
+Adelajda (+07.2009);
+Tosia (?-23.01.2014);
+Fredzia (06.2008-21.08.2014)
+Hania (06.2008-9.07.2015),
+Małgosia (~11.2009-5.12.2015)
+Wanda (23.12.2013-23.12.2015)
+Dixie (10.04.2010-06.2017)
+Pixie (10.04.2010-19.05.2018)

Re: Stadko Jacka

Post autor: Jacek » 30 mar 2019, 14:02

Ida nie żyje. Wieczorem poczułem, że jest chłodna. Ciężej oddychała. Dostała wodę, sama jadła. Ale chowała się w domku i leżała z półprzymkniętymi oczami. Rano wydawała mi się nieznacznie mniej wzdęta. Dość chłodna. Zobaczyłem, że przy odbycie ma wybrzuszenie z zakleszczonego kału. Pojechałem do najbliższego weta, na Sanocką. Okazało się, że dzisiaj zamknięte, bo się przenoszą. Dr.Orzeł polecił gabinet Vetika na Lipskiej. Pojechałem. Otwarte, bez kolejki, ale okazuje się, że akurat dzisiaj nie ma weterynarza od zwierząt egzotycznych. Ida widocznie słabła z każdą chwilą.

Pojechałem do Oazy. Pani wyjaśniła, że nie mają dzisiaj czasu. No może, w drodze wyjątku, ale od razu zaznaczyła, że oprócz kosztów leczenie i leków +160zł. Trochę się zdziwiłem, bo to już delikatnie mówiąc pazerność. Ale - zaznaczyła - wolny termin jest dopiero o 18tej. Wyjaśniłem, że moim zdaniem Ida do wieczora nie przeżyje, o ile ktoś jej nie pomoże. Żachnąłem się, że równie dobrze mógłbym ją od razu uśpić. Na to Pani z niezmąconym spokojem wyjaśniła, że eutanazja to też +160zł. Wkurzyłem się na takie podejście do zwierzęcia u którego gołym okiem widać było zagrożenie życia.

Zadzwoniłem do Medicavet na ul. Kapelanka. Pani wyjaśniła, że ma jedyny wolny termin za 25 minut, a ja już byłem 2 km od tego miejsca. Byłem po 5 minutach. Pani Agnieszka Drochobycka zmartwiła się stanem Idy. Opisałem całą historię leczenia. No i już wiem, że wet na ostatniej wizycie w środę w Salamandrze nie powinien Idy wypuścić do domu, ale zatrzymać pilnie w szpitaliku. Ida była już we wstrząsie, blada, odwodniona, z niezdiagnozowaną przyczyną biegunki i problemów. Zdaniem pani Agnieszki, taki stan musiał być dla weta rozpoznawalny już w środę. A tam, wet nie wziął nawet kosza do ręki by go zbadać, nie wykonał żadnych badań.

Dziś, od razu wygoliła Idze brzuszek i próbowaliśmy odbarczyć układ pokarmowy i zniwelować wzdęcie, które musiało powodować ucisk na inne narządy i powodować degradację. Dostała leki przeciwwstrząsowe, kroplówkę, tlen. Została w szpitaliku. Słaba. Znów miałem poczucie, że trudno w takiej sytuacji żegnać zwierzę, ale też żal byłoby dowiedzieć się, że odeszła bez pogłaskania.

Pogłaskałem...

Przed chwilą dostałem telefon, że Ida jednak nie przeżyła.
Miała 5 lat i 3 miesiące. Nie była miziastym pluszakiem, W końcówce bardzo lgnęła do mnie. Nie buntowała się na leki, na zastrzyki, na pojenie na siłę. Wczoraj wybitnie chętnie leżała w dłoniach. A to już z pewnością ze względu na to, że wpadała w hipotermię.

eh
__________
Jacek

Obrazek

Divisa
Posty: 28
Rejestracja: 13 lis 2017, 12:00
Imię usera: Divisa
Skąd: Tarnów
Imiona koszy: KosiaKasia

Re: Stadko Jacka

Post autor: Divisa » 30 mar 2019, 20:21

Weszlam tu z nadzieja, ze przeczytam dobre wiesci o Idusi..
Strasznie przykro...
Tym bardziej, ze mozna bylo ja uratowac...

Awatar użytkownika
Poziomka
Moderator
Posty: 653
Rejestracja: 11 wrz 2017, 10:14
Imię usera: Justyna
Skąd: Kraków
Imiona koszy: Tedek
Kosze za TM: Klopsik, Nino, Zozol, Fajka, Duduś, Śliwka, Muniek, Gundek, Linus, Jorge, Stigi

Re: Stadko Jacka

Post autor: Poziomka » 01 kwie 2019, 11:40

Jacku, bardzo mi przykro, że się nie udało malutkiej uratować i że jeszcze na dodatek stało się to w sumie w dość przykrych okolicznościach. Niestety ja się też przekonałam jak Stigi chorował, że w Salamandrze, poza Baranem (i dr Urbańską, która jest na macierzyńskim) nie ma za bardzo tam na kogo liczyć. Dlatego pisałam Ci od razu we środę, żebyś spróbował gdzie indziej konsultacji, bo mi się to nie bardzo podobało...
Szkoda, że Oazie tak Was potraktowali, ja miałam dość dobre wspomnienia po jednej wizycie, którą tam miał Tedko, jak nie było Barana.
Przykro... Niestety nie wiemy w sumie, co jej było i czy faktycznie można ją było jeszcze z tego wyciągnąć.

Wiem, że jest jeszcze świeżo, ale myślisz o wzięciu jakiś koszy, czy to już koniec stada?

ODPOWIEDZ

Wróć do „Nasze koszo-stadka”